Dzisiaj tekst „na słodko”, choć nie do końca. Lekko +18, ale też nie do przesady. Będzie rzut łaciną i trochę o „dyndaskach”, ale żelki nie mają nic przeciwko, bo to o nich będzie ten post.
Co to są dyndaski pytacie? A nawet jak nie pytacie to byście musieli się wychowywać z moją babcią pod jednym dachem
ale wyjaśnię tam niżej ![]()
Gusto – producent żelków ogłosili nabór na testerów radioaktywnych żelków, a że ja żadnego pożywienia nie odmawiam (poza czymkolwiek z cynamonem
), to musiałam się zgłosić. A skoro piszę ten post tzn, że się załapałam.
Swoją drogą, cynamonu nie ruszę, ale radioaktywne żelki już tak. To wiele mówi o mnie i mojej nienawiści do cynamonu ![]()
Wracając do testów:
Skurczysynki są tak kwaśne, że wykręciło mi mordę. Mając oczy z przodu widziałam co się dzieje z tyłu
a po piątym miałam łzy w oczach. Mimo to było warto i zrobiłabym to jeszcze raz.
Moje nastoletnie dziecko nie drgnęło przy testach, więc wychodzi na to, że chyba jestem juz za stara na takie eksperymenty.
Chce jeszcze pochwalić za prowadzenie strony www i FB w tak fajnym i śmieszkowym stylu xD
Opisy żelków na stronie rozbawiły mnie konkretnie, co przy moim zjebanym i dziwnym poczuciu humoru jest rzeczą prawie że nadzwyczajną.
Gusto ma zacny wybór smaków i kształtów w tym nawet miętowe ![]()
W ofercie są też kwaSIURY (nazwa zwróciła moją uwagę) – możecie się domyślić w jakim kształcie są te żelki – podpowiem, że nadadzą się na wieczór panieński ![]()
Listki, borówki, malinki, anyżki, siusiaki, kutaski, dyndaski… i wiele innych. (Tak, dyndasek to siurak).
Może nie jest lokalnie, ale można zamówić z dostawą przez stronę
Mnie kręcą te borówki i chyba to będzie to, co zamówię zaraz po wypłacie ![]()

